Imieniny
to święto niespodzianka. Rzadko o nich myślę, jeszcze rzadziej
pamiętam, nigdy nie mówię. Imieniny to święto, które obchodzimy
niechcący, bo czy to nasza zasługa, że nosimy takie a nie inne imię?
Zawsze uważam i będę uważać, że urodziny są ważniejsze. Tu jednak
włożyliśmy jakiś wysiłek - kąpiel we krwi, wędrówka przez wnętrzności,
ciasne korytarze, bijące światło i haniebne zimno - to wszystko trzeba
nam było wytrzymać. Mama mówi, że imieniny są wspomnieniem naszego
patrona. To już nie takie głupie. Tylko kto o tym pamięta?
A to najpiękniejszy prezent, jaki dostałam. Kolejny wiersz o mnie. Jest piękny. Mam w sobie więcej z ptaka czy z poety?
Baudelaire Charles
Czasami dla zabawy uda się załodze
Pochwycić albatrosa, co śladem okrętu
Polatuje, bezwiednie towarzysząc w drodze,
Która wiedzie przez fale gorzkiego odmętu.
Ptaki dalekolotne, albatrosy białe,
Osaczone, niezdarne, zhańbione głęboko,
Opuszczają bezradnie swe skrzydła wspaniałe
I jak wiosła zbyt ciężkie po pokładzie wloką.
O jakiż jesteś marny, jaki szpetny z bliska,
Ty, niegdyś piękny w locie, wysoko, daleko!
Ktoś ci fajką w dziób stuka, ktoś dla pośmiewiska
Przedrzeźnia twe podrygi, skrzydlaty kaleko!
Poeta jest podobny księciu na obłoku,
Który brata się z burzą, a szydzi z łucznika;
Lecz spędzony na ziemię i szczuty co kroku -
Wiecznie się o swe skrzydła olbrzymie potyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz