Włochy. Rzymskie podziemia. Metro. Pierwszy raz zobaczyłam je z bliska i
pierwszy raz się nim przemieszczałam. Czy mi się podobało? Bardzo.
Wpatrywałam się w nie jak urzeczona: z lękiem i podziwem. Stwierdziłam
też, że jest niezwykle inspirujące.
- Gdzie jesteś? - wyrwało mi się.
Metro.
Wokół wielu ludzi. Gwar. Ta kobieta w rozpiętej szarej kurtce i
wystającej spod niej fioletowej bluzce krzyczy coś po rosyjsku prosto do
mojego ucha. Pomyliła mnie z kimś? Nie wiem.
Włochy,
rzymskie metro. Miałam perełkę. Coś tam się musiało wydarzyć - coś, co
chciałam zamknąć niebieskim długopisem w mojej pamięci. Co to było? O
czym chciałam napisać? I dlaczego nie dokończyłam? Nie wiem. Teraz wie
to tylko ten długopis. Co warte zauważenia - nie wiem nawet który.
Wszystko się zamazało. Uciekło. Nie wróci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz