wtorek, 7 maja 2013

4.

Dominiczka dała mi skrzydła. Piękne. Duże. Mocne. Do użycia. Do wzlatywania. Do wypróbowania. Do przyzwyczajenia się i do tego, abym mogła coś pod te swoje nowe skrzydła wziąć. I to było najpierw.
A później? Później powyrywano mi wszystkie pióra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz